• #123 19 czerwca 2017, 17:48

    Nie do końca wiem, co chciałabym tutaj napisać.

    Może więc napiszę tylko, że aktualnie bujam się do tego utworu: Smolasty - Coraz więcej.

  • #122 15 maja 2017, 20:02

    Buty na koturnie, obcisłe legginsy, przylegający, biały tanktop i długi, za pośladki, nieprzylegający kardigan, trochę starej daty. Bardzo dobre połączenie.

  • #121 13 maja 2017, 17:53

    Znalazłam swój zeszyt sprzed... 10 lat. Nie znałam wtedy instytucji screenów, więc zapisywałam przebieg rozmów z czatów, najciekawsze i najbardziej inspirujące ich fragmenty. Jest trochę mojej grafomańskiej poezji, notatki z historii, adresy mailowe, próbki prozy. Dużo filozofowania. I wszystko to, co napisałam 10 lat temu i czytam dzisiaj budzi we mnie ogromne zażenowanie. Zwłaszcza, że moje życie od tamtego czasu nie zmieniło się w ogóle. Zauważyłam, że gdy komuś o nim opowiadam (o swoim życiu), odwraca się ode mnie. Nie chcę już o nim nikomu mówić.

    A tak poza tym to prawie o Tobie nie myślę.
    Poznaliśmy się w maju, pamiętasz?


  • #120 02 maja 2017, 15:58

    Chyba nie pisałam tutaj o tym, ale...

    Jes­tem jeszcze trochę za­kocha­na resztka­mi bez­sensow­nej miłości i jest mi tak cho­ler­nie smut­no te­raz, że chcę to ko­muś po­wie­dzieć. To mu­si być ktoś zu­pełnie ob­cy, kto nie może mnie zra­nić. Na­reszcie przy­da się na coś ten cały In­ternet. Trafiło na Ciebie. Czy mogę Ci o tym opo­wie­dzieć?

  • #119 27 kwietnia 2017, 19:36

    Powiedziałam mamie, że w pewien majowy weekend wyjeżdżam do Warszawy. Od razu posądziła mnie o spotkanie z jakimś facetem. Chyba wolę to niż żeby znała prawdziwy powód tej podróży.

    Ale nikt tak jak ona nie potrafi wprowadzić mnie w stan zażenowania.

  • Go The Distance. 27 kwietnia 2017, 14:29

    Czwartek. Będzie to dzień permanentnej rozpusty, bo to jedyny roboczy dzień, w którym nigdzie nie jadę. Nie powinnam się lenić, bo mam milion planów... Ale muszę ten dzień jakoś uczcić.

    Poniedziałki, wtorki i środy wyglądają tak, że wstaję o 4. rano. Jadę po koleżankę, z którą następnie jedziemy do pracy na 5. Jesteśmy w pracy do 13. Odwożę koleżankę, jadę po syna kuzynki, wracam do domu na godzinkę lub półtorej, później do miasta na zajęcia do 19. Wracam do domu, jest 20. Kładę się, bo to ostatni moment, by uzyskać te przepisowe osiem godzin snu.

    Chcę zrobić wydruki najpotrzebniejszych rzeczy, mail z inspiracjami, dodać do znajomych prowadzącą i dać się dodać do grupy, mam sprecyzować target, podjąć decyzję w temacie wyjazdu do Warszawy i może jakaś rezerwacja noclegu, może poczytać o rachunku przepływów pieniężnych (RPP). Czy coś jeszcze mam... <rozgląda się wokół> Tak, kupiłam ostatnio tonę książek, warto byłoby je przeczytać. I "Mikroekonomia" Elżbiety Czarny do ewentualnego egzaminu.

    Miło jest być na zmianie w ekstremalnie okrojonym składzie i się ze wszystkim wyrobić.

    Michael Bolton - Go The Distance

  • #117 16 kwietnia 2017, 05:25

    I wesołych świąt Wielkanocnych!

  • #116 16 kwietnia 2017, 05:23

    Kurs analizy finansowej przedsiębiorstwa, kurs multimediów i budowania marki. Źle to wszystko jest widziane w pracy, które jest zaplanowana na trzyzmianową, a bardzo chciałabym uczyć, by się usamodzielnić. Muszę zmienić pracę, zmienić pracę, zmienić pracę...

    Zmienić pracę.

  • #115 17 marca 2017, 07:51

    9 godzin, bez przerwy (!), na nogach. We dwie wyrobiłyśmy się przy pracy, którą trudno jest wykonać nawet trzem osobom. Przeszłyśmy same siebie. Brawo my.

    Wykończona i dumna.

    Chociaż i tak będą z tego gówniane pieniądze.

  • #114 08 marca 2017, 13:45

    Tulipan od kolegi z pracy (wszystkie dostałyśmy) i bukiet tulipanów od przyszłego szwagra.

    Co ciekawe... Wszystkie tulipany fioletowe. Czyżby jakaś promocja na Dzień Kobiet, że wszyscy obdarowują właśnie nimi?

  • #113 28 lutego 2017, 20:10

    Od niedzieli mamy w domu psa (kot zginął w tajemniczych okolicznościach jakieś 2-3 tygodnie temu). Wabi się Edward i ma nam towarzyszyć przez kolejny miesiąc lub dwa.

    Jest czarny, całkiem duży i ciężki. Ma problemy z chodzeniem, co wszyscy zrzucili na karb jego rzekomej nadwagi. Nie wiem czy to rzecz nadwagi (wcale nie jest z nim aż tak źle) czy choroby: chorych stawów po prostu. Nie ma mowy o długich spacerach. Bardzo łatwo łapie zadyszkę, a podczas krótkiego przemarszu w najbliższej okolicy domu bardzo często musi przystanąć. Nie można go popędzać.

    Dzisiaj wymiotował. Stępił sobie zęby w schronisku podobno i okazało się, że nie gryzie swojej karmy (a jest twarda, duża i ewidentnie wymaga gryzienia). Ponadto zaplanowana przez kogoś dieta przewiduje tylko dwie miarki takiej karmy na cały dzień i woda. Nic ponadto. Nie miałam sumienia i pokroiłam mu w małe kawałeczki troszkę mięsa.

    Potem położył się w kuchni na ziemi (w kuchni jest dosyć ciepło, a płytki są zimne - może chłodził się w ten sposób), nie reagował na moje wezwania (on czasami reaguje, czasami nie), czym niesamowicie mnie przeraził. Miał też lekkie drgawki, ale to może skurcze wynikające z pozycji, którą sobie obrał. Zaraz potem wstał i machał ogonem jak wcześniej. Czy machanie ogonem przez psa zawsze jest wyrazem radości? Może wymiotował, bo jest zestresowany nowym domem i tęskni za dawną panią?

    Serce mi się kraje, gdy widzę, jak ledwo idzie. Tak mi smutno wtedy. Nie wiem, jak mogę mu pomóc. Przeraża mnie to, że nie wiem, co myśli ani co czuje.

    Patrzy na mnie w taki sposób... Mam ochotę płakać, gdy patrzę w jego oczy.

  • #112 25 lutego 2017, 01:02

    Nie chcę się denerwować, ale rozczarowuje mnie praca, w której ci, którzy przychodzą pół godziny później i wychodzą dwie godziny wcześniej, dostają tyle samo pieniędzy, co ja przychodząc na czas i wychodząc o czasie.

  • #111 24 lutego 2017, 11:58

    Cytuję historię opowiedzianą przez pewną dziewczynę na Facebooku: 

    "Czekam na tramwaj, obok mnie stoją dwie panie z sześcioletnim chłopcem. Mama i ciocia.

    Chłopiec: mamo, nauczysz mnie czytać?
    Matka: Nie
    Chłopiec: Ale dlaczego?
    Matka: We wrześniu idziesz do zerówki, tam się nauczysz
    Chłopiec: Ale ja chciałbym już tak pięknie czytać

    Ciotka: Przestań wymyślać! My z mamą się nie uczyłyśmy i jest nam
    dobrze!!! Od tego żeby Cię nauczyć są panie w zerówce a nie my!!!"

  • #110 05 lutego 2017, 17:45

    "(...) Jedno czego chcę, to powinnaś mieć świadomość.
    Mieć pewność, o tym, czego potrzebujesz.
    W łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie.
    W tłumie i sama, potrzebna i niechciana. (...)"

    -
    Eldo - Powinnaś?

    Moje hasło przewodnie na najbliższe kilka godzin.

  • #109 01 lutego 2017, 21:07

    Jeśli szef ucieka jak szczur z tonącego okrętu mając dosyć wysoką pensję (pewnie z kilka tysięcy złotych) za nicnierobienie (łączny jej urlop, odkąd ja zaczęłam tam pracę w maju, to pewnie jakieś dwa miesiące), to co my - harujące bez chwili przerwy (formalnie mamy 30 minut) za 1500 zł tam robimy?

    Pozdrowienia dla Szefowej Jestem Teraz Na Urlopie Ale Zaraz Potem Idę Na Dosyć Długie Chorobowe.

    Dzisiaj kiepsko spałam, na nogach od trzeciej rano, 11 godzin w pracy, potem kurs. Powinnam już spać. Bo jutro znów pobudka o czwartej.



  • Wyślij wiadomość Kiedy nic nie jest pewne, wszystko jest możliwe.